facebook instagram youtube


6 lipca 2018 o godz. 17:00 w Miejskiej Galerii Sztuki im. Wł. hr. Zamoyskiego odbył się uroczysty wernisaż wystawy Alfabet Sztuki, na której prezentujemy twórczość wybitnych polskich artystów. Pierwszą edycję zainaugurowaliśmy w zeszłym roku literami ABC, teraz prezentujemy Państwu nazwiska artystów zaczynające się od liter DEF: Dwurnik, Dyrzyński, Eidrigevicius, Eysymont, Falender, Fałat, Filonik, Fober. Swoją obecnością wernisaż zaszczyciło trzech artystów: Jacek Dyrzyński, Mirosław Filonik i Jerzy Fober.




Urząd Miasta Zakopane reprezentowała Agata Pacelt–Mikler (Biuro Komunikacji Społecznej i Promocji), obecny był również przewodniczący Komisji Kultury Jerzy Jędrysiak.

Lidia Rosińska-Podleśny- kurator wystawy i jednocześnie autorka projektu, tak jak w zeszłym roku,podzieliła się swoją osobistą refleksją na temat twórczości wszystkich artystów biorących udział w Alfabecie Sztuki DEF.

Dwurnik: D jak dychotomia w postrzeganiu i obrazowaniu świata nasyconego, pierwiastki dobra i zła, piękna i brzydoty, okrucieństwa i liryki. W warstwie społecznej i publicystycznej malarstwo Edward Dwurnika podejmuje trud rozważań nad losem jednostki, dramatycznie rozpiętej pomiędzy tezą i antytezą świata wartości. Dychotomia cechuje również postawę twórczą Dwurnika, który traktuje rzemiosło malarskie z dyscypliną właściwą klasycznym mistrzom, a jednocześnie burzy wszelkie kanony klasycznej teorii piękna, sytuując się na pozycjach awangardy. Prostota, z jaką definiuje otaczającą rzeczywistość graniczy, z naiwnością i estetyczną herezją, ale być może tylko w ten sposób wrażliwy artysta, ukryty za gorzką ironią i sarkazmem, potrafi ocalić głęboko skrywaną empatyczną duszę.

Dyrzyński: D jak doskonałość idei kwadratu. Pomimo czytelnych konotacji z współczesnymi nurtami abstrakcji geometrycznej i op-artu, idea malarska Jacka Dyrzyńskiego jest bliższa rozważaniu nad wartością starożytnej idei platońskiej, nad relacjami jakie rządzą światem, pojęć czystych, wolnych od indywidualnych treści i publicystycznej anegdoty. Ale, odmiennie niż u Malewicza, nie prowadzi do kresu, do nieuchronności „białego kwadratu na białym tle”, lecz rozbudza widza wielorakością propozycji, w sposób intelektualny i uczuciowy.

Eidrigevcius: E jak egzystencje nadrealne. Sztuka Stasysa Eidrigevciusa udowadnia nam, jak pozorna, nieostra, jest granica światów realnych i nadrealnych, na pograniczu jawy i baśni, polskiego mitu i litewskiej legendy, gdzie rzeczywistość jest tylko jednym z możliwych elementów kreacji i bytu. Rozgrywa się i przenika tajemniczy los istot, masek i kukiełek. Pięknych i smutnych, dziecięco wzruszających w swojej prostocie, melancholii wyrażonej niezwykle subtelnymi środkami plastycznymi, które przywodzą wspomnienie pejzażu dzieciństwa i nostalgiczny klimat sztuki Wojciecha Wojtkiewicza i Tadeusza Makowskiego.

Eysymont: E jak esencja pejzażu, który stał się dla Artystki głównym tematem malarskich poszukiwań na przestrzeni dziesięcioleci. Analizując drogę twórczą Haliny Eysymont możemy prześledzić kolejne etapy fascynacji pejzażem, jako impulsem dla rozstrzygnięć czysto formalnych, w obszarze koloru, faktury, abstrakcje formy i analizy przestrzeni, poprzez bardziej emocjonalne poszukiwania indywidualnych pierwiastków pejzażu, aż po realizacje, które stają się „pejzażem wewnętrznym”, próbą uchwycenia sensu indywidualnych relacji twórcy wrażliwego na inspirację naturą i kulturą.

Falender: F jak fascynacja istotą płci, cielesności i erotyzmu. W wymiarze antropologicznym nowatorskie poszukiwania Barbary Falender w kamieniu, brązie, tworzywach zaowocowały nowym, niezwykle śmiałym w sztuce końca XX wieku spojrzeniem na zagadnienie biologicznej i filozoficznej istoty człowieczeństwa, strukturalnie spojonego relacją pierwiastka żeńskiego i męskiego, gdzie odrębna biologia, seksualność i psychika stanowią o pełni. Perfekcyjne kamienne formy wywiedzione z klasycznej witruwiańskiej teorii piękna i śródziemnomorskiego motywu Androgyne, odkrywają swoją o wiele bardziej skomplikowaną, biologiczną naturę, zdeterminowaną tajemnicą żywiołu libido.

Fałat: F jak figuracja inspirowana fotografią. Malarstwo Andrzeja Fałata, a szczególnie temat postaci i portretu czerpie z inspiracji starą fotografią, zapomnianym klimatem epoki, atrybutów i konwencji zastygłych w migawce starych obiektów. Ten zbiór nieczytelnych gestów i twarzy staje się „materiałem wyjściowym” dla budowania nowatorskiej wizji malarskiej. Za pomocą wytrawnych środków malarskich: płaskiej plamy, deformacji, kontrastu walorowego i wyszukanego monochromu artysta zamienia w intrygujący wizerunek człowieka, w portret zbiorowy, w często ironiczny obraz społeczeństwa. Uważny widz odnajdzie w tych obrazach całe bogactwo odniesień, aluzji i interpretacji wielkiego dorobku sztuki portretowej od reprezentacyjnych konterfektów dworskich Velazqueza i Goi, aż po prowincjonalno- odpustowe, ręcznie podmalowane fotografie.

Filonik: F jak ferment. Sztuka Mirosława Filonika wyrasta z fermentu kulturalnego, artystycznego i społecznego ekspresji lat 80–tych, na gruncie buntu, kontestacji obowiązujących pseudowartości i zdegradowanej rzeczywistości agonalnej fazy PRL-u. Rzeźby, instalacje i akcje realizowane przez Filonika zrywają z dotychczasową akademicką czystością dyscypliny. Artysta sięga po różnorodny arsenał środków: materię, ruch, dźwięk, światło i nowoczesne środki komunikacji inżynierii społecznej. Nowatorskie pojęcie formy, odwaga i bezkompromisowość nacechowana ironią i humorem bezlitośnie obnażało absurdalną i utopijną strukturę rzeczywistości i stawało się wielokrotnie groźnym wyzwaniem rzuconym instytucjom systemu zarządzającego tzw. Polityką kulturalną.

Fober: F jak forma, żarliwie poszukiwana, odnajdywana i kształtowana by udźwignąć wagę i sens słowa. Rzeźby Jerzego Fobera wyrastają z drewna, niosą jego biologiczne znamię, strukturę, ponadczasowy sens wzrastania, cierpienia i entropii. Zapisany w fakturze dłuta i siekiery, w siatce pęknięć i blizn „pośmiertnego” losu drewna. Temu kruchemu tworzywu Artysta ufnie powierza rolę medium, które niesie przekaz uniwersalny i transcendentny. Kontemplacyjna forma rzeźby Fobera nie dźwiga brzemienia tzw. Rzeźby sakralnej. Jest odległa od liturgicznej celebry i kadzidła. Jest osobistą formą epifanii duchowego i artystycznego „credo” Autora.

Lidia Rosińska-Podleśny

Prace prezentowane na wystawie pochodzą z kolekcji i zbiorów: Narodowej Galerii Sztuki Zachęta 

w Warszawie, Muzeum Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku oraz kolekcji prywatnych.

Fot. Anna Hebda

(RKW)

NAGRODY
REKLAMA